Pieskowe spojrzenie na odchodzącą zimę

Poprzedniej nocy zniknęło około 90 procent śnieżnej pokrywy i rano, spoglądając przez okno, doznałam dziwnego uczucia dostrzegając, że świat jest nie tylko biały. Po raz drugi zadziwienie przyszło, gdy wyszłam na poranny spacer ze zwierzaczkami i stąpałam po glebie, po trawie, po zeschniętych liściach…, od miesiąca chodziłam tylko i wyłącznie po mniej lub bardziej ubitym śniegu. Jak niewiele czasu potrzeba, aby się do czegoś przyzwyczaić 😉 Podobało mi się życie w bieli, ale teraz z radością będę się przyzwyczajać do bardziej kolorowego świata, oczywiście z dominacją zieleni.

Sunia Emilka też lubi spacery we wszystkie pory roku, nie straszny jej deszcz, śnieg, wiatr, czasem tylko szybciej chce wracać, zwłaszcza, gdy termometr pokazuje temperaturę w okolicach -20 stopni. Tej zimy było również dużo radosnych spacerów i to właśnie pokazuję na poniższych zdjęciach.

Aż nie chce się wierzyć, że zaledwie 10 dni minęło od tej śnieżnej zamieci.

W mieszanym rodowodzie Emilki najsilniej uwidaczniają się cechy psów myśliwskich, latem przejawia się to w kopaniu dziur w ziemi i poszukiwaniem zwierzątek ryjących, a zimą…

… zimą pozostaje tylko zabawa w drążenie śnieżnych tuneli, ale od takiej zabawy marzną chude łapki. Zdarzyło się nawet, że na rękach zanosiłam piesinkę do domu, ale zdjęcia nikt nam nie zrobił.

A co ma zrobić mały piesek, jak zwały śniegu po obu stronach drogi ograniczają widoczność?  Na wszystko jest rada 🙂

Nie tylko dzieci wracają do domu oblepione śniegiem 😉

No comments 🙂

… i znowu świat mi pozasłaniali 😉

Zatrzymała się i myśli, a może czuje już w powietrzu powiew nadchodzącej wiosny???

Opublikowano Uncategorized | 4 komentarze

W porannym słońcu

Zima rozgościła się na dobre i jeszcze nie widać, aby zamierzała zrobić miejsce dla przedwiośnia. Poranne spacery z Emilką odbywają się nadal w około dwudziestostopniowym mrozie i chociaż słońce pięknie rozświetla krajobraz, nie daje ani odrobiny ciepła.

Nasze długie cienie kładą się na zaśnieżonej drodze, a dookoła króluje biel w niezliczonych odcieniach.

Oglądam i fotografuję ślady na śniegu, czasem świeże, mocne, wyraźne a czasem z lekka zatarte powiewem wiatru lub kolejną pokrywą śniegowych płatków.

Na przemian wpadam, to w zadziwienie, to w zachwyt nad cudownością natury, nad niekończącymi się możliwościami tworzenia.

Pod osłoną nocy, w ciągu kilku godzin powstały takie cuda, że nawet kępka uschniętej trawy została zamieniona w arcydzieło.

Jeszcze tyle zdjęć mogłabym zrobić, utrwalić to, co za chwilę przeminie, ale ręce trzymające aparat fotograficzny kostnieją na mrozie i nawet rękawiczki nie pomagają. Emilka też trzęsie się z zimna, więc wchodzimy na prowadzącą do domu, wydeptaną ścieżkę, która dziś otrzymała od słońca całe bogactwo odcieni.

Opublikowano Uncategorized | 5 komentarzy

Diamentowy pył

Świstak Phil przepowiedział wczoraj, że czeka nas jeszcze 6 tygodni zimy, więc szukajmy jej radosnych odcieni.

Jeśli nie możemy czegoś zmienić, to możemy to zaakceptować, a nawet więcej, możemy szukać jasnych stron danej sytuacji.

Najpiękniejszym zjawiskiem, jakie obserwuję od kilku dni, jest diamentowy pył, czyli maleńkie igiełeczki lodu zawieszone w powietrzu na niewidzialnych nitkach i wykonujące bez ustanku swój wirowy taniec, którego tempo wyznaczają powiewy mroźnego wiatru. Igiełki lodu lśniące w słońcu jak prawdziwe, małe diamenciki, wirując, zbliżają się do ziemi, delikatnie osiadają, przyozdabiając śnieżną pokrywę diamentową pierzynką… i wszystko mieni się w słońcu perlisto, srebrzysto, świetlisto…

Zachwycam się zimowymi pejzażami. Każdy dzień pomalowany jest innymi kolorami. Mogę podziwiać niezliczone ilości odcieni bieli, które muśnięte delikatnymi, pastelowymi barwami czynią krajobraz raz niezwykłym i tajemniczym, innym razem radosnym lub dającym uspokojenie, a jeszcze innym razem zachwycającym bez granic.

 

Wieczorem przy kominku ogrzewam ręce i serce, a o miejscówkę z najlepszym dostępem do ciepła prowadzę pertraktacje z kotem.

Piesek sam robi miejsce i cieszy się ludzkim towarzystwem, a kotkowi trzeba, na przykład, nasypać karmy „dla puszystych leniuszków” (cytat z opakowania), wtedy porzuci najlepsze miejsce i przez jakiś czas zajmie się napełnianiem swojego grubiutkiego brzuszka. Potem wróci i poszuka… jeszcze lepszego miejsca 🙂

Jeśli wyłoży mi się na kolanach, mam podwójne ogrzewanie z radosnym mruczeniem gratis. Siedzę wtedy, patrzę w ogień i… tworzę swoją przyszłość…

Opublikowano Uncategorized | 5 komentarzy

To jest prawdziwa radość

Tu nie ma miejsca na udawanie, na pokazywanie się z tej lepszej strony, na robienie dobrego wrażenia. Jeśli psinka jest zadowolona, to ta radość bije z niej w sposób naturalny i niepohamowany. Taka ręka głaszcząca Emilkowy brzuszek wywołuje pełną zachwytu minkę na psim obliczu. A spójrzcie na swobodnie, jakby na sznurku przewieszone przednie łapki. Nasi mali przyjaciele potrafią tak właśnie, bez skrępowania, bez żenady okazywać swoje uczucia. Może warto czasem podejrzeć ich zwyczaje i trochę z tego przenieść na nasze ludzkie podwórko. Można też okazywania radości uczyć się od małych dzieci zamiast strofować je, mówiąc, że za głośno się śmieją. Przecież można się pośmiać razem z nimi 🙂 Będzie to z pożytkiem dla wszystkich. Każdy zna powiedzenie, śmiech to zdrowie. Nie żałujmy sobie tego porywu radości, cieszmy się każdą chwilą naszego życia.

Być może znacie historię o człowieku, który po usłyszeniu od lekarza, że w niedługim czasie musi pożegnać się z życiem, zamknął się w pokoju ze stosem taśm z nagranymi komediami. Całe dnie oglądał filmy, zrywał boki ze śmiechu i wcale nie myślał o swojej chorobie. Finał był taki, że po pewnym czasie wyszedł z tego pokoju jako zdrowy człowiek 😉

Nie zalecam naśladować wszystkich psich zachowań, ale niektóre możemy z radością obserwować. Nasza sunia Emilka jest bardzo łakomym pieskiem

i gdy trafi jej się smakowity kąsek, nie zawsze musi to być kość,

woli opuścić w trybie nagłym towarzystwo i spożyć zdobycz w odosobnieniu.

Bardzo radosne dla pieska jest również posiadanie kija, ale czasem trzeba poradzić sobie z konkurencją 😉

Kto wygra ten otrzyma trofeum i kolejny powód do radości.

A potem z minką zwycięzcy można odpoczywać na zielonej trawce

Mam nadzieję, że czytelnikom bloga dostarczyłam porcję radości, albo co najmniej szerokiego uśmiechu. Sobie też dostarczyłam. Gdy pisałam o tym, że nie zalecam naśladować wszystkich psich zachowań, moja podświadomość zareagowała zgodnie ze swoją właściwością nierozumienia słowa „nie” i natychmiast otrzymałam w wyobraźni obraz z gośćmi przy stole, którzy porywają co smaczniejsze kęsy i rozbiegają się po różnych  zakątkach domu… 😀 W głos się roześmiałam i tego życzę wszystkim, śmiejcie się jak najwięcej 😀

Opublikowano Uncategorized | 3 komentarze

Słowa, słowa, słowa…

Każdy ma w sobie twórczą moc, jednym ze sposobów aby tę moc wykorzystać dla własnego dobra jest zwrócenie uwagi na słowa, które wypowiadamy. Używajmy słów, które nasza podświadomość potrafi właściwie zrozumieć. Często nie zdajemy sobie sprawy ile przysparzamy sobie problemów tylko z tego powodu, że wypowiadamy słowa czy całe wyrażenia, które dla podświadomości oznaczają coś zupełnie przeciwnego niż to, co mamy na myśli. Celowo używam pierwszej osoby, ponieważ wcale nie jestem wyjątkiem w tym względzie i często nie zastanawiając się wypowiadam niekorzystne dla mnie formuły, ale cieszę się, że zrobiłam wielki krok w dobrym kierunku i bardzo chętnie przyjmuję uwagi pod moim adresem. Właśnie dzisiejszy wpis na blogu pojawia się dzięki Kamilce, kochanej duszyczce, która w porę zwróciła mi uwagę, żebym nie mówiła „mam zamiar napisać” a po prostu „napiszę”… i dlatego dziś piszę 😉 a zamiar…? Zamiar miałam od trzech dni 😉

Podobnym zwrotem, który nie posiada żadnej mocy działania jest „postaram się to zrobić”. Mogę się starać o coś całe lata i… nic z tego nie wyjdzie, bo nasza podświadomość przyswoiła sobie, że mamy się postarać, a nie, że mamy daną rzecz zrobić. Na pewno każdy po zastanowieniu się zauważy w swoim otoczeniu osoby, które stale „mają zamiar”, albo „starają się o coś” i nic z tego nie wychodzi. Sama mogłabym przytoczyć ze swojego życia wiele takich przykładów, ale wolę pisać o pozytywnych rzeczach i emanować optymizmem, a zauważenie takiego zjawiska potrzebne jest tylko po to, aby ustrzec siebie przed nadużywaniem negatywnych wyrażeń.

Może wystarczy negatywnych przykładów i napiszę teraz o tym, jakie słowa pomagają nam w osiąganiu różnych celów. Radośnie oznajmiam, że takich słów jest mnóstwo i możemy dzięki nim uzyskać lepszy nastrój, lepsze samopoczucie a nawet wyzdrowieć. Niedawno moja koleżanka Magdalena zaproponowała mi takie ćwiczenie:

przez 3 minuty mów „dziękuję, dziękuję, dziękuję,…”

wzmocnienie efektu ćwiczenia nastąpi, gdy będziemy to słowo wymawiać „śmiejącymi” się ustami. Zapraszam do wykonania tego radosnego zadania, do wykonywania go codziennie, do przekazywania innym i do dzielenia się w komentarzach własnymi odczuciami 🙂

… i już mi jest wesoło 😀

Opublikowano Uncategorized | 9 komentarzy

Z tulipanami cieplej

A to niespodzianka pogodowa… Jeszcze przedwczoraj w cieple słońca pracowałam w ogrodzie, a dziś wszystko śniegiem ubielone. Wiatr szaleje taki, że nie ma sensu brać do ręki niebieskiej łopaty do odśnieżania, bo za chwilę śnieg i tak powędruje tam, gdzie wiatr sobie zażyczy 😉 Właśnie,  brnąc przez śniegowe zaspy, wróciłam do domu i teraz ogrzewam się filiżanką gorącej herbaty, ciesząc się ogniem buzującym w kominku.

Nie pokażę dziś zimowych obrazków, tylko spełnię prośby o więcej wiosny na blogu. Właściwie to wiosna już tuż, tuż …, za rogiem czeka, aby swe piękne kolory przed nami rozpościerać. Zanim to jednak nastąpi zapraszam do mojego wiosennego ogrodu sprzed prawie roku. Pokażę kilka zdjęć, od których, mam nadzieję, zrobi się wszystkim cieplej, jeśli nie na ciele, to przynajmniej na duszy 😀

Uwielbiam tulipany i uprawiam wiele odmian tych pięknych kwiatów. Niektóre z nich zakwitają bardzo wcześnie i mają wtedy krótkie i grube łodyżki, a niektóre swoim kształtem w ogóle nie przypominają tulipanów.

Gdy tylko pojawię się w ogrodzie z aparatem fotograficznym, zaraz każdy mój krok śledzi Marcelek i stara się, aby mieć jak najlepsze ujęcia. Czasem dopiero, gdy wrzucam zdjęcia do komputera, zauważam, że na większości gdzieś tam wśród kwiatów, warzyw i traw ukrywa się jego kocie oblicze.

Czasem tulipan bardziej może wydawać się różą, ale przecież w kwietniu róże nie zakwitają w ogrodach.

Mój ogród powstał z moich marzeń, z moich myśli, jest on wyrazem moich pragnień.

Każdy ma w sobie twórczą moc i każdy może mieć wszystko, co tylko zechce. Zamówienia należy składać do Wszechświata, a o szczegółach będę pisała na moim blogu. Napiszę o tym, jak składać te zamówienia, na jakim formularzu, jakich słów używać, a jakich absolutnie nie wolno, jaki trzeba mieć nastrój, aby formularz został przyjęty do rozpatrzenia i w jakiej walucie pobierane są opłaty 😉

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , | 6 komentarzy

Od nich zależy nasze życie

Dzisiejszy wpis dedykuję Kasi z Londynu i na jej prośbę zamieszczam zdjęcia z pszczółkami uwijającymi się wśród kwiatów. Będzie to równocześnie pobudzająca porcja słonecznej energii mniszka, wspaniała na chmurne i mgliste styczniowe dni.

Ostatnio stale słyszymy doniesienia o zmniejszającej się populacji pszczół. Na pewno przyczyny są wielorakie, ale wiadomo, że wiele chemicznych środków ochrony roślin jest dla tych pożytecznych owadów zabójcze. W wielu regionach Chin już dziś sady zapylane są przez robotników przy pomocy specjalnych miotełek. Jest to ciężka praca, bo pszczoły dla wyprodukowania każdego kilograma miodu oblecieć muszą kilka milionów kwiatów. Na tylnych odnóżach pszczoły posiadają koszyczki, w których umieszczają kulki pyłku zlepionego miodem. W zeszłym roku w maju sfotografowałam takie pszczółki-zbieraczki.

Albert Einstein stwierdził, że bez pszczół człowiekowi pozostaną na Ziemi tylko 4 lata życia. Bez pszczół, tych najpracowitszych owadów, nie ma zapylania, bez zapylania nie ma roślin…

Dzisiejsi biolodzy obliczają, że bez pszczół ludzkość przetrwa najwyżej 10 lat…

Nie chcę tu snuć katastroficznych wizji, bo to w niczym nie pomaga, a u nas sytuacja jest o wiele lepsza niż w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. W mojej okolicy jest wiele pasiek i można tu kupić miód bezpośrednio od pszczelarza, ale mieszkam obecnie na Sądecczyźnie, czyli w wybitnie miodowym rejonie. Jak to będzie wyglądać w przyszłości, to zależy od nas, ludzi. Od tego czy będziemy szanować swoje środowisko, czy umożliwimy pszczołom latanie w czystym, nieskażonym powietrzu. Już czuję jak w głowach czytających te słowa kłębią się pytania, ale co ja mogę zrobić, jak mogę pomóc. Odpowiedź jest prosta.

Każdy z nas jest obdarzony umiejętnością myślenia, wystarczy skierować nasze myśli w odpowiednią stronę. Proponuję zrobić sobie chwilę relaksu, zamknąć oczy, wziąć kilka głębokich oddechów i w myślach przenieść się na kwietną łąkę pełną pszczół i innych bzyczących owadów, odczuwać radość z tak bliskiego kontaktu z piękną naturą, pomyśleć sobie, że właśnie usłyszeliśmy w wiadomościach o rosnącej populacji pszczół, o nadzwyczaj obfitych ilościach miodu w tym roku, cieszyć się tym i być wdzięcznym za tak pozytywne zmiany. Nawet jeśli jeszcze dziś nie potrafisz uwierzyć, że to pomoże, zrób to. Postaram się w kolejnych dniach więcej napisać o mocy naszych myśli, przytoczyć fakty i badania na ten temat, a dziś pozostańmy z pszczółkami…

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , , | 9 komentarzy